Co naprawdę się liczy?

Dyskusja o inwestowaniu w kontrakty terminowe

Co naprawdę się liczy?

Postprzez Macocha » 2011-02-09, 04:04

Bry!
Zacznę od czegoś co chcę, żeby każdy dość porządnie przemyślał:
Rynki są miejscem gdzie uczestnicy składają zlecenia. Jaki do jasnej cholery ma z tym związek bazgranie po wykresach, wsadzanie 10 wskaźników, czy inne śmiechu warte zabiegi?
Psst… Pssst… Mała podpowiedź… Żaden…
W tym miejscu muszę przyznać, że linie Marsa naprawdę mnie rozbawiły. Rozumiem, że Mars ma wpływ na umysł gracza i nakazuje mu wykonywać zlecenia PKC w momencie dotarcia do magicznej granicy… Serio?! Cały czas odnoszę wrażenie, że ktoś po prostu dobrze się bawi tworząc takie analizy. :)
Jednocześnie zaznaczam, że nie chciałbym, żeby ten post został odebrany jako próba ataku na kogokolwiek. Co najwyżej atak na idee.
Zakwestionujcie swoją metodę, uzasadnijcie dlaczego działa, jaki ma związek ze zleceniami składanymi na giełdzie? Może robicie coś skutecznego jako efekt uboczny całego mglistego procesu?
Dość już mam czytania i słuchania, o liniach, poziomach Fibonacciego, kolejnych nowych wynalazkach, dających iluzję niezawodnej metody gry na giełdzie, a służących do napełniania kieszeni sprzedawcy.

Tyle tytułem wstępu.
O czym ma być ten wątek? O tym co jest prawdziwe.
Kto składa zlecenia?
Kiedy składa zlecenia?
Dlaczego składa zlecania?
I jakie składa zlecenia?
Na razie tyle. Wstępu więcej niż treści.. Ale treść będzie w kolejnych postach. Teraz jeszcze kilka ilustracji, bo jak wiadomo obraz mówi więcej niż tysiąc słów.

A jednak na dziś tylko jedna ilustracja, bo już jestem zmęczony.
Pisałem ten post, zamiast się uczyć na egzamin, więc mam nadzieję, że wysiłek nie pójdzie na marne.
Jeszcze raz zaznaczam, żeby nie traktować tego osobiście.

Chyba nie wypuściłem kota z worka i nie przyjdą do mnie panowie w ciemnych garniturach, co nie?

PS. Wybaczcie, że takie chaotyczne to wyszło... Ale cóż... Chyba za dużo w jednym czasie chciałem powiedzieć.
Załączniki
post.png
Awatar użytkownika
Macocha
 
Posty: 8
Dołączenie: 2011-02-04, 12:46

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez skippy » 2011-02-09, 08:21

Tak stary, zgadłeś:) Dla mnie i pewnie wielu innych - pisanie na forum jest pewnym rodzajem intelektualnej zabawy.
Jeśli jesteś następnym zawiedzionym, że Ci nie damy recepty na koszenie kasiory i się nie wywnętrznimy kto, jak i ile konkretnie zarabia - to wybacz, że nastąpił rozjazd z Twoimi oczekiwaniami. Niestety, ale czegoś takiego nie spodziewaj się tutaj.
"Pokusa nadużycia ma miejsce, kiedy ktoś bierze od ciebie pieniądze i nie jest za nie odpowiedzialny." G.Gekko ;)
Awatar użytkownika
skippy
 
Posty: 1615
Dołączenie: 2006-08-30, 15:28
Miejscowość: Warszawa

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez Darkh » 2011-02-09, 10:18

nie wiem czy moje pomysły są naprawde moje, czy może nieświadomie ukradłem je komuś
Ostatnio edytowany przez Darkh, 2012-01-24, 00:01, edytowano w sumie 1 raz
You're not deep, you're not an intellectual, you're not an artist, you're not a critic, you're not a poet, you just have internet access.
Awatar użytkownika
Darkh
 
Posty: 448
Dołączenie: 2010-03-10, 21:01

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez olaf » 2011-02-09, 17:00

Metody są różne. I to dobrze! Cieszy mnie jak są jakieś metody. Zakładam, że stosujący je, wierzą w ich skuteczność.
Im większa ilość metod tym większy ruch na giełdzie. Tego nam ostatnio brakuje...

W sprawie owiec na wykresie, jedna owca dostrzeże przebicie oporu, a inna wyrysowanie LH. To też dobrze.


No... a jak dyskusja się rozwinie, to może wspólnie pokonamy rynek (czy kogo tam macie na myśli)? ;-)


Powodzenia! :-)
Pozdrawiam... Olaf

"Trade What You See, Not What You Think"
"When the facts change, I change my mind - what do you do, sir?"
Awatar użytkownika
olaf
 
Posty: 1979
Dołączenie: 2006-06-21, 19:23

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez Macocha » 2011-02-09, 21:08

Hej ho!

skippy napisał(a):Jeśli jesteś następnym zawiedzionym, że Ci nie damy recepty na koszenie kasiory i się nie wywnętrznimy kto, jak i ile konkretnie zarabia - to wybacz, że nastąpił rozjazd z Twoimi oczekiwaniami. Niestety, ale czegoś takiego nie spodziewaj się tutaj.

Chyba przez mój przydługawy wstęp tak mnie zrozumiałeś? W każdym razie to zupełnie nie to co miałem na myśli. Od nikogo nie oczekuję recepty, takie oczekiwanie jest strasznie naiwne swoją drogą. Bardziej chcę napędzić dyskusję, która może komuś pomóc stworzyć swoją własną receptę.
Sam jestem zdania, że prostej recepty nie ma, a jednym sposobem jest zrozumienie na co się właściwie patrzy.
Ten wątek jest po to, ażeby pokazać inne spojrzenie na trading. Nakłonić do dyskusji o tym co moim zdaniem jest najważniejsze... O zleceniach. I o ich przepływie. Bo to właśnie zlecenia decydują jaka jest ostatecznie cena.

Darkh napisał(a):Wykres ma duze znaczenie bo powinien dac odpowiedz jak zachowasz w konkretnej sytuacji, co zrobisz gdy cena znajdzie sie tam gdzie sie znajdzie.

Tylko skupiając się na samym wykresie odbiega się od prawdy. Wykres to tylko część całości, a ta ważniejsza część to nie wykres, tylko pusta przestrzeń na nim. :) Opieranie się na samym wykresie jest jedną z głównych przyczyn, dlaczego tak wielu graczy indywidualnych kończy ze stratą. Z drugiej strony, nie mówię, że to niemożliwe, pewnie da się odnaleźć jakieś powtarzające się wzory nieefektywności rynku, które można wykorzystać. Ale z pewnością nie jest to formacja wielbłąda, kota, wieloryba, czy jakiegoś innego zwierza. :p

Darkh napisał(a):Oczywiscie tu rzadza grube ryby (ba nawet makreala jest wyzej w lancuchu pokarmowym :roll: ) i nie zawracaja sobie glowy kresleniem kresek, ONI po prostu rysuja wykres, ale wiedze o ich poczynaniach maja jedynie nieliczni

I właśnie o tym mówię! :) Płotka płynąca na grzbiecie rekina, zapłynie dość daleko. Jest taka część zleceń, które się da przewidzieć i na które grube ryby polują. A po co grubym rybom płotki? Płynność!

Darkh napisał(a):Wiele osob wierzy w rzucanie moneta i MM, a w kontekscie tej wiary linie marsa (czy astrologia fianansowa) nie prezentuja sie najgorzej ;-).

olaf napisał(a):Metody są różne. I to dobrze! Cieszy mnie jak są jakieś metody. Zakładam, że stosujący je, wierzą w ich skuteczność.
Im większa ilość metod tym większy ruch na giełdzie. Tego nam ostatnio brakuje...

Ludzie wierzą także w działanie środków homeopatycznych, które nie są niczym więcej niż obrandingowanym placebo. Oczywiście, że dobrze że są różne metody.. Dobrze dla tych którzy wiedzą o co chodzi w tej grze. Jedynym sposobem, żeby coś zarobić na rynku, to zabrać to komuś innemu. :) A czy nie najłatwiej zabrać komuś kto stosuje losowe sygnały? Jeżeli system nie wykorzystuje jakiejś nieefektywności, nie ma określonego "edge" który wykorzystuje, nie daje przewagi nad resztą, można go sprowadzić do zbioru losowych sygnałów. Wtedy naprawdę jedyna nadzieja zostaje w MM, tylko cóż da MM jeżeli sygnały są losowe? Wydłuży tylko czas wykrwawiania się takiej osoby. :)

olaf napisał(a):No... a jak dyskusja się rozwinie, to może wspólnie pokonamy rynek (czy kogo tam macie na myśli)?

O ile się rozwinie. W sumie mam nadzieję, że tak się stanie. Trzeba trochę wyrównać tę grę.. 8-)
Jeszcze raz, dla podkreślenia... Nie będzie to wątek o prostym systemie, gotowej recepcie na zarabianie.
Będzie to:
Macocha napisał(a):O czym ma być ten wątek? O tym co jest prawdziwe.
Kto składa zlecenia?
Kiedy składa zlecenia?
Dlaczego składa zlecania?
I jakie składa zlecenia?


---
Jeżeli jednak ktoś tutaj przypadkiem trafił po receptę, mam coś w zanadrzu:
SUPER HIPER MEGA SYSTEM (na bazie większości systemów tylko okrojony z całego bullshitu)
1. Zamknij oczy i wylosuj sobie poziom na wykresie.
2. Jeżeli cena przebije ten poziom w górę kupuj, jeżeli w dół sprzedawaj.
3. Odwracaj pozycję z każdym przecięciem linii.
4. Módl się o jakiś trend który zabierze rynek od twojej magicznej linii, zanim zbankrutujesz na prowizjach.
5. Zamknij pozycję jeżeli chcesz kupić kolejnego Mustanga.
Teraz dostałeś swoją receptę to uciekaj! Chyba, że chcesz się zastanowić dlaczego cena się porusza, kupić sobie Mustanga bez konieczności interwencji siły wyższej. Wtedy zostań z nami i zapraszam do dyskusji!
---
Mam nadzieję, że nikt nie potraktuje tego poważnie i nie będzie mi chciał pokazać czemu ten system nie działa. Chociaż z drugiej strony, ten system jest chyba o wiele bardziej racjonalny niż astrologia.. :P
Tym humorystycznym akcentem kończę ten post. Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłem jaką tematykę mam tutaj zamiar poruszyć. ;) Więcej już wkrótce! Stay tuned!

PS. Jeszcze obrazek, który kiedyś znalazłem na jakimś forum na pożegnanie. :) Widzę nadchodzące zwyżki formujące ogon!
Załączniki
kitty trading.jpg
Awatar użytkownika
Macocha
 
Posty: 8
Dołączenie: 2011-02-04, 12:46

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez LeM » 2011-02-09, 23:24

a kto powiedział że metoda/system ma być racjonalny???
ma być skuteczny i tyle.

Czy giełda jest racjonalna? Jeżeli tak ktoś gdzieś w książce jakiejś napisał to wyrzuć tę książkę do śmieci.
Awatar użytkownika
LeM
 
Posty: 2108
Dołączenie: 2006-06-21, 15:12

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez LeM » 2011-02-09, 23:36

do Macochy,

Z takim podejściem to daj sobie w ogóle spokój z zabawą w rynki finansowe. Tu najważniejszy jest otwarty umysł. Tak otwarty, że jest w stanie ogarnąć to, że biurko z krzesłem i automatyczną sekretarką może być wyceniane na kilkaset milionów złotych. Jak to możliwe? W twojej poukładanej racjonalnej głowie jawi się to zapewne jako absurd. A jednak tak bywa. I to całkiem często.
Jak znajdziesz odpowiedź dlaczego tak bywa to wróć i pogadamy. Na razie w drugim zdaniu masz odpowiedź na swoje pytanie.

I jeszcze ci powiem, że gdybyś od połowy 2010 roku brał PKC w odpowiednim kierunku tylko na dwóch liniach z tego wykresu byłbyś bardzo bogatym człowiekiem i wszelkie twoje pytania byłyby zbyteczne.
download/file.php?id=9472&mode=view
Awatar użytkownika
LeM
 
Posty: 2108
Dołączenie: 2006-06-21, 15:12

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez Macocha » 2011-02-10, 00:24

LeM napisał(a):do Macochy,

Z takim podejściem to daj sobie w ogóle spokój z zabawą w rynki finansowe. Tu najważniejszy jest otwarty umysł. Tak otwarty, że jest w stanie ogarnąć to, że biurko z krzesłem i automatyczną sekretarką może być wyceniane na kilkaset milionów złotych. Jak to możliwe? W twojej poukładanej racjonalnej głowie jawi się to zapewne jako absurd. A jednak tak bywa. I to całkiem często.
Jak znajdziesz odpowiedź dlaczego tak bywa to wróć i pogadamy. Na razie w drugim zdaniu masz odpowiedź na swoje pytanie.

Oj spodziewałem się, że ktoś odbierze to jako atak. Ale może i dobrze, dopóki będziemy rozmawiać o faktach, bo nic z tego co piszę nie ma na celu atakowania kogoś personalnie.
Jako odpowiedź na zarzut o otwartym umyśle dedykuję piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=bBUc_kATGgg

Ale jeżeli chodzi o sam rodzaj umysłu to muszę przyznać, że trzeba myśleć dość elastycznie i potrafić wyjrzeć z pudełka, tj. poza wskaźniki, wykresy - to wszystko na czym skupiają się głównie inwestorzy indywidualni i przez to tak wielu z nich ponosi porażkę. Trzeba zastanowić się nad mikrostrukturą rynku i będę powtarzał to do upadłego.. Przepływem zleceń - bo to jest to co ma wpływ na cenę. Nie arbitralnie narysowana linia na wykresie...

Co do biurka, jest może to trochę absurdalne, ale nie nieracjonalne. Wyjaśnić to można np. prestiżem płynącym z danej posady, informacjami jakie docierają, a w dzisiejszych czasach to i nawet odległość od giełdy się liczy. ;)

LeM napisał(a):I jeszcze ci powiem, że gdybyś od połowy 2010 roku brał PKC w odpowiednim kierunku tylko na dwóch liniach z tego wykresu byłbyś bardzo bogatym człowiekiem i wszelkie twoje pytania byłyby zbyteczne.
download/file.php?id=9472&mode=view

To samo mogę powiedzieć o tych białych przerywanych liniach na tym wykresie. W zasadzie na pierwszy rzut oka wydaje mi się, że mają nawet większą skuteczność. ;) Może dlatego, że są takie ładne i okrągłe mają jakiś wpływ na zlecenia?
Te pytania nie są zbyteczne.. Są kluczowe. Sięgają do tego na czym polega ruch ceny.
I w zasadzie te pytania nie są dla mnie. Są dla kogoś, kto to będzie czytać. Mam nadzieję, że otworzą one oczy choć jednej osobie. ;) Przy okazji zyskam na tym i ja, bo najłatwiej się nauczyć przez nauczanie. Pozwala to na rewalidację swoich przekonań, uproszczenie i konkretyzację myśli.

Skoro w zasadzie i tak już piszę tego posta w zasadzie do Ciebie, to widzę, że zajmujesz się teorią Elliotta. Jego pomysł na uwzględnienie psychologii jest genialny, sięga do sedna - do ludzi którzy składają zlecenia na giełdę. Jednak wpisanie tego w teorię fal jest moim zdaniem oddaleniem się od początkowo bardzo dobrego założenia. Gdzieś motywacje poszczególnych uczestników umknęły i stały się jakimiś kryptologicznymi falami korekcyjnymi, impulsowymi.

Kończąc, trochę wątek zaczyna dryfować w innym kierunku niż założony, ale taka natura dyskusji. ;)

Trzymajcie się!
Awatar użytkownika
Macocha
 
Posty: 8
Dołączenie: 2011-02-04, 12:46

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez skippy » 2011-02-10, 02:11

Macocha napisał(a):...Te pytania nie są zbyteczne.. Są kluczowe. Sięgają do tego na czym polega ruch ceny...

Nie mogę ogarnąć jednej sprawy.
Czy masz ogólny pomysł i chciałbyś, żeby ktoś się zajął szczegółami, czy też masz Graala i się droczysz i mrugasz okiem?
"Pokusa nadużycia ma miejsce, kiedy ktoś bierze od ciebie pieniądze i nie jest za nie odpowiedzialny." G.Gekko ;)
Awatar użytkownika
skippy
 
Posty: 1615
Dołączenie: 2006-08-30, 15:28
Miejscowość: Warszawa

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez LeM » 2011-02-10, 02:44

szkoda czasu.
Awatar użytkownika
LeM
 
Posty: 2108
Dołączenie: 2006-06-21, 15:12

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez Macocha » 2011-02-10, 02:53

skippy napisał(a):Nie mogę ogarnąć jednej sprawy.
Czy masz ogólny pomysł i chciałbyś, żeby ktoś się zajął szczegółami, czy też masz Graala i się droczysz i mrugasz okiem?

Graal nie istnieje. ;) Nie istnieje jako prosty system, mówiący kup w momencie gdy średnia krocząca z iluś okresów przetnie średnią z iluś okresów, a jednocześnie Stochastics pokazuje coś tam.
Graalem może jednak być pewien sposób myślenia o rynku, który chcę wam przedstawić, zaprezentować kierunek w którym trzeba szukać. Chyba nie chcecie, żebym wam darował nieprzespanych nocy z ciężkimi przemyśleniami, podkrążonych oczu wpatrując się w wykresy i czytania o funkcjonowaniu rynku? Jak to powiadają anglojęzyczni: "no pain, no gain". :)
Dlatego nie będzie tutaj prostych regułek. Mam nadzieję, że będzie produktywna dyskusja, na której i ja w jakiś sposób skorzystam.

Może pominąłem jakieś szczegóły i pojawi się ktoś z nową ideą, którą będę mógł włączyć do swojego sposobu. Jednego jestem pewny. Sposób tradingu który chcę pokazać jest piekielnie skuteczny. ;) Czy ktoś na tym skorzysta? Czy ktoś w ogóle będzie chciał skorzystać? Zobaczymy.

Pozdrawiam. ;)
Awatar użytkownika
Macocha
 
Posty: 8
Dołączenie: 2011-02-04, 12:46

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez Macocha » 2011-02-10, 03:09

LeM napisał(a):szkoda czasu.

Lepiej w tym czasie kreślić linie marsa. ;)
Ach... Dałem się sprowokować...

LeM, jeżeli to co robisz przynosi Ci zyski, dobrze dla Ciebie.
Ale twierdzenie, że dążenie by poznać, co tak naprawdę porusza rynkami jest stratą czasu, aż nie daje się jakoś porządnie skomentować. To tak jakby powiedzieć, że stratą czasu jest wymyślanie nowych lekarstw, kiedy mamy jakże skuteczną homeopatię. Ale dopóki ludzie płacą za sygnały o jakości sygnałów z http://random.org to jest ok?!
Nie jest... I to bardzo.

Jedyne czego oczekuję to merytoryczna dyskusja, a jak na razie, to tylko jakieś personalne ataki, wynikające pewnie z bardzo silnego przywiązania do swojego systemu i każdy atak nań, jest odbierany jako atak osobisty. Próbowaliście kiedyś dyskutować z kimś o religii? Jeżeli tak, to wiecie o czym mówię.

Darkh napisał(a):traktuj forum/czat jako miejsce gdzie mozesz czegos sie nauczyc/cos dac/spedzic czas.

Jak na razie to jak sianie ziarna na betonie... Ale zobaczymy co będzie dalej.. ;) Cały czas liczę na merytoryczną dyskusję.
Awatar użytkownika
Macocha
 
Posty: 8
Dołączenie: 2011-02-04, 12:46

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez LeM » 2011-02-10, 04:16

graj według siatki na wykresie jak dla ciebie bardziej skuteczna.

dla mnie EOT
Awatar użytkownika
LeM
 
Posty: 2108
Dołączenie: 2006-06-21, 15:12

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez skippy » 2011-02-10, 07:39

Macocha napisał(a):...Jedyne czego oczekuję to merytoryczna dyskusja, a jak na razie, to tylko jakieś personalne ataki, wynikające pewnie z bardzo silnego przywiązania do swojego systemu...

Ale chyba piszesz o sobie.
Nie zacząłeś tej dyskusji w żaden sposób oprócz mętnego Graala, którym są oferty.

Co do genialnego "upartego" wchodzenia na losowo wybranym poziomie.
Chyba każdy miał ten pomysł.
Jednak ten sposób, stosowany systematycznie, prowadzi w prostej linii do zguby.

Sytuację poprawia, odwleka w czasie albo przyspiesza zastosowanie histerezy.

Modyfikacja to, zamiast szukać nasilniejszego poziomu jako wsparcie opór, znalezienie najsłabszego poziomu jako właśnie ten p.wejścia, z określeniem zmienności dla TP.

A tak ogólnie niestety to Ty zaczynasz "swój" wątek zamiast merytorycznie - od dziecinnego czepiania się.
Moja diagnoza to problemy w traderce i rozpaczliwe tupanie nogami "powiedzcie mi czy na tym się da zarabiać".

Nie umiesz zacząć poważnej dyskusji, więc jej nie oczekuj.

EOT
"Pokusa nadużycia ma miejsce, kiedy ktoś bierze od ciebie pieniądze i nie jest za nie odpowiedzialny." G.Gekko ;)
Awatar użytkownika
skippy
 
Posty: 1615
Dołączenie: 2006-08-30, 15:28
Miejscowość: Warszawa

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez Macocha » 2011-02-10, 12:25

Ojej! Kolejne wrzuty pod moim adresem.. :)
Aż tak bardzo boli stwierdzenie prawdy, że to co robi większość po prostu nie działa?

LeM napisał(a):graj według siatki na wykresie jak dla ciebie bardziej skuteczna.

Jest tak samo skuteczna co cała reszta różnych wymysłów... Czyli nieskuteczna.

skippy napisał(a):Ale chyba piszesz o sobie.
Nie zacząłeś tej dyskusji w żaden sposób oprócz mętnego Graala, którym są oferty.

Widzisz, jakbym zaczął tylko od tego to by pewnie nie było problemu, ale zacząłem od krytyki przekonań większości.
I skończyło się to dla mnie jak dla kogoś kto w kościele krzyczy, że Bóg nie istnieje.
Nie tyle pokazaniem racjonalnych argumentów gdzie się mylę, a próbą zdyskredytowania mnie. ;)

skippy napisał(a):A tak ogólnie niestety to Ty zaczynasz "swój" wątek zamiast merytorycznie - od dziecinnego czepiania się.
Moja diagnoza to problemy w traderce i rozpaczliwe tupanie nogami "powiedzcie mi czy na tym się da zarabiać".

Fakt, że może zacząłem trochę emocjonalnie, ale miałem już dość całego biznesu nakręconego dookoła tradingu, zarabiającego na ludzkiej naiwności. ;) Oj... Twoja diagnoza jest w zasadzie całkowicie zła. :)

LeM napisał(a):dla mnie EOT

skippy napisał(a):EOT

I dziękuję.. :) Pozostałych proszę jeszcze o chwilę cierpliwości.. Nie ma to jak zacząć pisać podczas sesji..
Awatar użytkownika
Macocha
 
Posty: 8
Dołączenie: 2011-02-04, 12:46

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez olaf » 2011-02-10, 12:32

Macocha napisał(a):proszę jeszcze o chwilę cierpliwości.. Nie ma to jak zacząć pisać podczas sesji..


Czekamy... czekamy.... na powrót do sedna ;-)
Pozdrawiam... Olaf

"Trade What You See, Not What You Think"
"When the facts change, I change my mind - what do you do, sir?"
Awatar użytkownika
olaf
 
Posty: 1979
Dołączenie: 2006-06-21, 19:23

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez skippy » 2011-02-16, 00:42

No czekamy.
Bardzo prosto to zrobić - krytykę czyichś pomysłów wstawić pod adekwatne posty, a w swoim wątku rozwinąć swoją koncepcję. Inaczej nie bardzo widać sens i ład w tym zamieszaniu.

Co do meritum (jeśli na podstawie tak mglistych przesłanek wnioskuję prawidłowo): mam analogiczną być może koncepcję, ogólnie polega ona na analizie online tabeli ofert i zmian w niej zachodzących.
Niestety do konkretnych wniosków daleka droga.

I powstaje pytanie ogólne - jak rozumiem ten Graal zda egzamin na kasowym czy na FW.
A co z FX, z samym wykresem bez tabeli ofert?
Tam się w tym przypadku nie da grać?
"Pokusa nadużycia ma miejsce, kiedy ktoś bierze od ciebie pieniądze i nie jest za nie odpowiedzialny." G.Gekko ;)
Awatar użytkownika
skippy
 
Posty: 1615
Dołączenie: 2006-08-30, 15:28
Miejscowość: Warszawa

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez aronson » 2011-02-16, 09:39

Macocha napisał(a):Bry!
Zacznę od czegoś co chcę, żeby każdy dość porządnie przemyślał:
Rynki są miejscem gdzie uczestnicy składają zlecenia. Jaki do jasnej cholery ma z tym związek bazgranie po wykresach, wsadzanie 10 wskaźników, czy inne śmiechu warte zabiegi?
Psst… Pssst… Mała podpowiedź… Żaden…


Ano taki to ma zwiazek,ze pomaga podjac decyzje wlasnie o zlozeniu zlecenia badz nie.

W tym miejscu muszę przyznać, że linie Marsa naprawdę mnie rozbawiły. Rozumiem, że Mars ma wpływ na umysł gracza i nakazuje mu wykonywać zlecenia PKC w momencie dotarcia do magicznej granicy… Serio?! Cały czas odnoszę wrażenie, że ktoś po prostu dobrze się bawi tworząc takie analizy. :)


Na pewno ktos sie dobrze bawi tworzac takie analizy,ale to nie znaczy,ze ma byc sfrustrowany :mrgreen: Sam sie kiedys interesowalem analiza astro, ale pozostalem przy fibo - to tez poniekad system wywodzacy sie z praw natury i tez dla niektorych jest kosmologiczny :lol:

Zakwestionujcie swoją metodę, uzasadnijcie dlaczego działa, jaki ma związek ze zleceniami składanymi na giełdzie? Może robicie coś skutecznego jako efekt uboczny całego mglistego procesu?
Dość już mam czytania i słuchania, o liniach, poziomach Fibonacciego, kolejnych nowych wynalazkach, dających iluzję niezawodnej metody gry na giełdzie, a służących do napełniania kieszeni sprzedawcy.


Nic nie jest idealne, ani astro, ani fibo, ale praktyka pozwala doskonalic te narzedzie,aby dawaly najbardziej obiecujace wyniki. SIla rzeczy nie moglyby byc idealne z zalozenia, poniewaz kazdy by je stosowal i kazdy wygrywal, a gielda to nie mennica, ze drukuje kazdemu pieniazki :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A teraz konkretnie. Fibo dziala w przyrodzie od niepamietnych czasow. Poczytaj o zlotym podziale, muszli slimaka, spirali logarytmicznej (czy tez ukladzie ziaren w sloneczniku). Poznaj pochodzenie liczby 0,618 oraz 1,618 oraz sprawdz co to ciag fibonacciego. Bedziesz mial wieksze pojecie o tym co negujesz :shock:

Tyle tytułem wstępu.
O czym ma być ten wątek? O tym co jest prawdziwe.
Kto składa zlecenia?
Kiedy składa zlecenia?
Dlaczego składa zlecania?
I jakie składa zlecenia?
Na razie tyle. Wstępu więcej niż treści.. Ale treść będzie w kolejnych postach. Teraz jeszcze kilka ilustracji, bo jak wiadomo obraz mówi więcej niż tysiąc słów.


Na te pytania odpowiedz jest zlozona z poszczegolnych odpowiedzi na wszystkie inne pytania...

A jednak na dziś tylko jedna ilustracja, bo już jestem zmęczony.
Pisałem ten post, zamiast się uczyć na egzamin, więc mam nadzieję, że wysiłek nie pójdzie na marne.
Jeszcze raz zaznaczam, żeby nie traktować tego osobiście.


Jesli nie przylozysz sie do analizy rynku i bedziesz skladal zlecenia jak popadnie to bedzie tak samo jakbys poszedl na egzamin nieprzygotowany. Wyniki = pała.
aronson
 
Posty: 9
Dołączenie: 2011-02-09, 22:56

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez mir_oslaw » 2011-02-18, 00:52

Witam,
zgadza się poziomy Fibonacciego działają i to często. Są tak elastyczne jak plastelina. Ciężko jest się domyśleć w danej chwili na którym poziomie rynek obecnie się znajduje. To gdzie przebywał rynek często okazuje się też już po fakcie, co często jest małej wagi nauką. Aktualne poziomy Fibonacciego modyfikujemy ponieważ po rewizji wcześniejszych faktów fale te przenosimy i szkicujemy znacząco zmodyfikowane poziomy (inny scenariusz).
Pewnie jest wiele szumów, i osób którzy postrzegają fale i róznie je interpretują.
Napewno są i Ci wprawni, którzy stosują te linie "perfekcyjnie", mają rację bo wkładają kasę kupują lub sprzedają akcje (gra idzie o dźwignię na future).
Są to jednak Ci, którzy zarządzają potężnymi funduszami grając przeciw sobie i "my" Ci którzy znajdują się po ich stonie lub niestety nie i "nasze zlecenia" wejścia/wyjścia dokładają się do realizowanego przez ich scenariusza.
Dla jednych zysk dla innych strata. Taki life i na tym to polega przecież, osiągnąć bilans dodatni biorąc od kogoś kto myśli w ten sam sposób.
Fundusze, czy też jak to nazwałem ten znaczący kapitał (koncentracje) i kapitał, który za tym idzie, choć w niemalże połowie przeciwstawny (byk kontra miś) tak naprawdę zarabia cały czas. Mam na myśli, że zarabia jedna jak i druga strona.
A my musimy sobie radzić by wygrywać, czego im Wam życzę. Życzę przede wszystkim osobom, które tutaj wiodą i mają tą haryzme w sobie, czas, chęć i wolę by się dzielić swoimi myślami i swoją oceną rynku.

pozdrawiam,

mir_oslaw
Mirosław Retzlaff
mir_oslaw
 
Posty: 27
Dołączenie: 2010-09-18, 10:00
Miejscowość: Poznań/Gdańsk

Re: Co naprawdę się liczy?

Postprzez Dapi » 2011-02-23, 16:09

Ciekawa dyskusja mogłby być, o tyle, o ile jest prawdziwa.

Problem w tym, że gdzieś widziałem ostatnio "kolejną stronę" która dzieliła "zlecenia na zielone i czerwone".
I ta strona powstała chyba niedawno. I tak jakoś się reklamowała jako graalowa.

A ja jestem stary tetryk stąd podejrzliwość :lol:
Dapi
 
Posty: 15
Dołączenie: 2011-01-23, 09:41

Następna

Powróć do Futures

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości